Stałe zapobieganie chorobom pszczół jest niezbędnym składnikiem gospodarki pasiecznej i musi być uwzględnione w planach całorocznej pracy pszczelarza. Postępowanie przy chorobach zwalczanych z urzędu ustala służba weterynaryjna, należy tylko ściśle przestrzegać je j zaleceń.

Chorobą nieobjętą przymusem leczenia, lecz bardzo rozpowszechnioną i powodującą duże straty w pasiekach, jest nozema (choroba zarodnikowcowa). Wywołujący Ją zarodnikowiec umiejscawia się w nabłonku jelita, uszkadza go i powoduje upośledzenie trawienia. Rodziny chore stale zatem odczuwają głód i zużywają znacznie więcej pokarmu. Wskutek niedożywienia są one słabsze, krócej żyją, gorzej budują plastry, wolno rozwijają się, wychodzą z zimy z dużymi stratami, często tracą pszczele matki.

W wielu wypadkach zaatakowanie pasieki chorobą zarodnikowcową jest głównym powodem jej niskiej wydajności. Nic też dziwnego, że większość zabiegów higienicznych stosowanych w pasiece ma na celu przede wszystkim zapobieganie zawleczeniu lub rozprzestrzenianiu się nozemy. W końcu zimy należy z każdego ula pobrać próbki wielkości 30 do 50 pszczół z opadu zimowego i wysłać do najbliższego zakładu’ higieny weterynaryjnej, aby zbadał ją na obecność zarodników nozemy. Pnie, w których zostanie stwierdzona choroba, należy wyraźnie oznakować, a jeżeli to możliwe, ustawić na oddzielnym toczku. Chore rodziny trzeba przekładać do czystych, odkażonych uli, słabe łączyć po 2 lub 3, wycofując gorsze matki, bardzo starannie ocieplać im gniazda, a wyloty zabezpieczać przed rabunkiem. Stworzenie im dobrych warunków rozwoju wiosennego ułatwi walkę z chorobą. W całej pasiece trzeba przestrzegać kolejności przeglądów, często myć ręce oraz przecierać lodowatym kwasem octowym albo opalać dłuto pasieczne. Odkażająco również działają promienie słoneczne, dlatego w tych okresach, kiedy nie grozi rabunek, wystawia się na działanie słońca otwarte ule, maty, deski odgrodowe itp. Również ule z chorymi pszczołami nie powinny stać w cieniu. Do rozwlekania zarazków w ogromnym stopniu przyczyniają się zakażone plastry, zapasy miodu i pierzgi. Nie należy więc przenosić żadnych plastrów z pni chorych do zdrowych. Wszystkie plastry w pasiece powinny być co roku odkażane oparami lodowatego kwasu octowego, a ramki po wyciętym suszu wygotowane w ługu sodowym lub potasowym. Oczyszcza je to przy okazji również z resztek kitu i wosku. Plastry przeznaczone do dezynfekcji należy rozwiesić niezbyt ciasno w uszczelnionym pomieszczeniu (ul, odpowiednia skrzynia lub szafa) i na każde 100 ramek dać 1,5 – 2,0 litra kwasu. Kwas octowy wlewa się do naczyń z watą, ligniną czy szmatami – po czym zamyka się szczelnie na okres tygodnia. Należy pamiętać, że ocet paruje tylko w temperaturze powyżej 15 stopni Celsjusza. Naczynia umieszcza się nad ramkami, gdyż pary octu są ciężkie i opadają na dół. Organizację odkażania plastrów najlepiej rozwiązać w ten sposób, że każdy w sezonie wycofany z ula plaster przenosi się od razu w wydzielone miejsce. W wolnych chwilach oczyszcza się je z kitu i umieszcza w szafie do odkażania. Do napełnionej szafy wstawia się naczynie z octem, a po tygodniu wietrzy i umieszcza w miejscu przeznaczonym na sprzęt odkażony. Odkażanie trzeba zatem przeprowadzać w ciągu całego sezonu, w miarę nagromadzania plastrów.

Ogromną pomocą w zwalczaniu choroby zarodnikowej jest szybka i planowo prowadzona rotacja plastrów. Najkorzystniejsze byłoby coroczne zabudowywanie przez pszczoły całego kompletu ramek właściwego gniazda (6 – 8 sztuk). Niezależnie od dezynfekcji plastrów i ramek należy stale czyścić i odkażać ule. Najlepiej po pobieżnym oczyszczeniu z kitu opalić je dokładnie płomieniem lampy benzynowej, a przynajmniej wytrzeć tamponem waty maczanym w lodowatym kwasie octowym i dobrze wywietrzyć na słońcu. Zarówno kwas octowy, jak i jego pary są szkodliwe dla zdrowia, należy więc pracować w gumowych rękawicach i starać się nie oddychać powietrzem przesączonym parami kwasu. Z tego powodu odkażanie najlepiej jest wykonywać na świeżym powietrzu. W pasiece, w której stwierdzono chorobę zarodnikową, dobrze jest w ciągu sezonu przesiedlić do odkażonych uli wszystkie rodziny. W pniach silniej zakażonych staramy się wymienić w okresie lata matki, gdyż mogą być one nie tylko chore, lecz i dziedzicznie skłonne do nozemy. Drugim, najczęstszym szkodnikiem pasiek jest motylica, która niszczy wosk oraz może roznosić zarazki chorób. Motylica składająca jaja w ulu uszkadza ponadto plastry z czerwiem. Przed inwazją motylicy łatwiej uchronić pnie silne, w regularnie czyszczonych i odnawianych ulach, przy jednoczesnym właściwym przechowywaniu plastrów i suszu woskowego. Odkażanie parami octu w celu zabicia zarodników nozemy niszczy również motylicę. Ponieważ jednak szkodnik ten rozwija się od wiosny do jesieni, istnieje stałe niebezpieczeństwo ponownego złożenia jaj na plastrach już odkażonych. Trzeba je więc stale kontrolować (głównie gdy jest bardzo ciepło), rozwieszać w jasnych i przewiewnych miejscach, a w razie potrzeby powtarzać dezynfekcję. Tam, gdzie nie stosuje się kwasu octowego, można niszczyć motylicę dwutlenkiem siarki (dymem kwasu siarczanego). Używa się wówczas 50 do 100 g siarki na 1 m 3 pomieszczenia, wsypywanej na rozżarzone węgle w podkurzaczu. Ponieważ gaz ten jest ciężki, podkurzacz ustawia się ponad ramkami. Dwutlenek siarki nie niszczy jaj motylicy, toteż po 8 – 10 dniach trzeba siarkowanie powtórzyć. W okresie zimy można poddać ramki działaniu mrozu. Temperatura niższa niż -10°C zabija w ciągu 2 godzin motylicę we wszystkich stadiach rozwojowych. Do innych czynników zapewnienia warunków zdrowotnych w pasiece należą: częste odkażanie poidła, zapobieganie rabunkom, niepożyczanie sprzętu sąsiadom lub od sąsiadów, a przede wszystkim stałe utrzymywanie silnych i dobrze odżywionych rodzin pszczelich. To bardzo ważne, aby pszczelarz był rzeczywiście mądry przed szkodą.

 

Drogi Użytkowniku,

Mamy nadzieję, że wiedza zawarta w tym artykule jest pomocna i inspirująca. Zapraszamy Cię do przetestowania e-booka:
„Poradnik Pszczelarski”

Link do książki w wersji elektronicznej (e-book PDF) dostępny jest do pobrania poniżej. Raz jeszcze gorąco zachęcamy Państwa do skorzystania z kursu pszczelarskiego.